Z pamiętnika Franciszka Karpińskiego..
Ale niedługo udawały mi się oszukiwania moje! Kiedy zmłocek* w stodole naszej nożyk swój prosty na progu położył, a jam go ukradkiem schwytał, postrzeżony potem od ojca mego, że nim coś strugałem, i spytany, skąd by go wziąłem – do zwyczajnego wykrętu, żem go znalazł, udałem się.
Zwołani domowi wszyscy i spytani, czyj by był nożyk. Kiedy się zmłocek do niego przyznał, kiedy dodał, że ja byłem przy tym w stodole, kiedy on ten swój nożyk na progu położył, kazał naprzód ojciec mój, ażebym do nóg padł wieśniakowi i przeprosił go, żem go tą moją kradzieżą zmartwił. Rozumiałem, że już się na tym moim upokorzeniu skończyło. Ale kazano przynieść rózgę i surowy ojciec temuż samemu zmłockowi kazał mi dziesięć rózg wyliczyć, nad którym stał z laską, ażeby mi w biciu nie folgował. Wziął potem sam rózgę i za wstyd swój (jak powiadał) jeszcze mi dziesięć rózeg swoją ręką przyczynił; a […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://kmld.wordpress.com/2009/02/28/z-pamietnika-franciszka-karpinskiego/