Śmierć whooohoo wooo!! Sram na śmierć.
W każdej religii życie kończy się, a może raczej zaczyna po czymś, co ogólnie przyjęto pod tajemniczym pojęciem „śmierci”, Chrześcijanie marudzą o raju, Vikingowie coś o Valhalli, terroryści o armii dziewic (przesadzili z tą armią). Nie muszę opisywać ile człowiekowi sprawia bólu odejście człowieka, którego się znało i spędzało z nim dużo czasu, ale chciałbym się skupić na czym innym, mianowicie istocie tego bólu.
Chrześcijanie, którzy wierzą, w istnienie raju, ziemi obiecanej, nieba i jeszcze miliarda innych synonimów określających te zajebiste miejsce tak naprawdę chuja wierzą w to wszystko.
Zapytacie: skąd taki wniosek?
Nie trzeba być ślepym, żeby zauważyć łzy, ból i smutek towarzyszący takim sytuacjom i opiewający rodzinę i bliskich, którzy masowo składają bezwartościowe wyrazy współczucia – współczucia, czego? Współczucia z powodu pójścia do nieba? Współczucia z powodu zmienienia tego życia przepełnionego gównem na coś wspaniałego? To jak w końcu jest? Niebo może nie jest aż takie dobrym miejscem skoro w momencie […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://mojstary.wordpress.com/2008/03/31/smierc-whooohoo-wooo-sram-na-smierc/