Słów kilka od autora

Usiadłem na chwilę żeby złapać oddech między tym i owym, wypić gorącą herbatę, pomantrować z paluszkami, jak radziła serdeczna znajoma i nie-pomyśleć.
Siedzę sobie, minutki biegną gładko, bez stresu. Za oknem szaro, ponuro, jesiennie, a u mnie cieplutko i filiżankowo. Posiedzę tak z godzinkę, pozwolę żeby opadł ze mnie cały zabiegany tydzień, potem wyjmę ze schowka walizkę i spakuję się. Maszynka do golenia, aparat fotograficzny, laptop, buty do chodzenia, ubranie do ubrania, lekarstwa do lekowania. Pakowanie nigdy nie zajmuje mi wiele czasu dwadzieścia minut wystarczy, jakoś zawsze wiem, co i ile powinienem zabrać. Potem wyślę parę listów, zamknę komputer i rozkołyszę się sennie, żeby rano być wypoczętym i rześkim. Pierwszy raz jadę do sanatorium. Jadę, bo nie chcą mnie leczyć, tylko chcą żebym wypoczywał, nabierał sił, mają stracha wziąć się dalej za mnie. Mszczą się decyzje podjęte jakiś czas temu, jak się okazuje błędne, przychodzi mi za nie teraz zapłacić. Dobrze, że to moje własne, za cudze jakoś nie specjalnie chciałbym. Cóż wrócę silniejszy, spokojniejszy, tylko jakoś tak dziwnie mi. Po pierwsze przyzwyczaiłem się do was, czy się odzywacie czy nie, wiem, że jesteście. Nie macie pojęcia jak ciepła jest to wiedza. Po drugie zdaje się, że jestem uzależniony od internetu, nie tylko rozmów jakie prowadzę z nieznajomymi przyjaciółmi w magicznych okienkach, ale w ogóle. Diabli wiedzą czy tam będzie sieć. Po trzecie i najważniejsze, jadę sam. Niby nic niezwykłego zawsze jeździłem na wędrówki sam, tym razem jednak nie chcę. Ogólnie jakoś nie chcę być ze sobą sam. Obiecałem, że nadrobię fikcyjne pisanie, poza nim same wiersze i las pachnący jesienią, no i jeszcze to, na co mam skierowania, znaczy zajęcia obowiązkowe.
Jakiś dziwny spokój ogarnął mnie w tej całej sytuacji, w tych wszystkich myślach, na tak i na nie. Tak jakby życie toczyło się obok, a ja się temu przyglądam ciepłym wzrokiem, jaki zarezerwowany jest dla serdecznego przyjaciela. Może złapałem dystans…, tylko do czego? Tak czy siak gdybym fizycznie czuł się tak jak mam się psychicznie byłoby cool. Co potwierdzają faceci ze szkiełkiem, jak mówi moja ukochana.
 No nic moi drodzy idę się pakować, jakby nie było ode mnie słowa żadnego przez czas jakiś to znaczy, że podziwiam Podlasie nie, że zniknąłem w krainie wielkich łowów. A gdyby jednak to reporter terenowy donosi :) Trzymajcie się ciepło.

Comments are closed.