Przedwyjazdowy wnerw [Romana J. subiektywny ogląd świata]
Tytuł tej notki miał być dosadny, ale zdecydowałem, że nie będę bluźnił, bo to blog, który czytają także nieletni. I choć często oni rzucają mięsem bez krępacji i w dużym ilościach, to ja się dla odmiany sobie odpuszczę.
Wracając do tematu muszę zrobić krótki wstęp. Otóż pewną tradycją, niezdrową, jest, że kiedy wyjeżdżam na urlop, mam zwykle jakąś niedokończoną sprawę na głowie. Próbuję ją zakończyć, ale okazuje się, że trzeba coś jeszcze zrobić i coś jeszcze i w końcu dochodzi do tego, że pakuję się w pośpiechu np. w wieczór przed wyjazdem nie mając wcześniej nawet czasu dobrze zastanowić się, co mi będzie potrzebne, co wziąć, jakie przygotowania przeprowadzić. Skutki tego odczuwam potem na wyjeździe, bo choć dość dobrze adaptuję się do różnych niewygodnych sytuacji, to wkurza mnie świadomość, że niektórych niewygód mogłem uniknąć.
W tym roku postanowiłem zerwać z tą tradycją. Kiedy ustalane były terminy dyżurów w WKR, zgłosiłem się […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://blogfrog.pl/index.php/go/MjY3MzA2Mg::/Przedwyjazdowy-wnerw