Ponury problem Kościoła [Ewangelia w XXI wieku]
Od pewnego czasu co chwilę dowiadujemy się o kolejnych aferach pedofilskich w Kościele. Przygnębiająco smutny temat i trudno mi się z nim zmierzyć, ale spróbuję. Czasami najlepiej warto zrobić to, tak po prostu, pisząc to co się czuje… Nie rozumiem pedofilów. Jak można patrzeć na dzieci jako na obiekty seksualnego pożądania? Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, ale może nie wszystko muszę rozumieć? Kilka lat temu media opisywały patologiczną rodzinę z jednej z kaszubskich wsi, gdzie kilkuletnie dzieci były molestowane i gwałcone nie tylko przez własnego ojca, ale równiez przez jego kompanów od kieliszka. W ohydzie tej sytuacji do tej pory nie mogę zrozumieć tego, że w jednej wsi, w jednym kręgu znajomych - mogło znaleźć się aż kilku zainteresowanych seksem z pięciolatką. Jaka więc naprawdę jest skala zjawiska? Czy wszystko można usprawiedliwić degrendoladą moralną alkoholików?
Czy można z tym porównywać afery pedofilskie ujawniane w Kościele? USA, Irlandia, Holandia, Niemcy - na pewno […]
Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://blogfrog.pl/index.php/go/Mzk4MjUyOA::/Ponury-problem-Kosciola