Konie i koniarze

Darmowy Hosting na Zdjęcia Fotki i ObrazkiKoniarzy i wojskowych było w mej rodzinie co niemiara, zarówno ze strony ojca, jak i po stronie rodziny męża. Ojciec kochał konie i umiał się nimi opiekować. Przed II wojną światową, po wielu latach służby frontowej, przeszedł do kwatermistrzostwa i zajmował się dostarczaniem koni dla wojska, czyli po prostu jeździł po jarmarkach, hodowlach i majątkach, próbując zapewnić tworzącemu się polskiemu wojsku wspaniałe - dobre - konie. Bo na koniach znał się dobrze, jako że jeździł na nich od małego dziecka.

<= Oficer Wojska Polskiego na koniu polskim

Oto, co pisał w 1930 roku Stefan hr. Sumiński (inspektor stad państwowych) o koniu w armii polskiej:
“O KONIU SZARŻOWYM I WŁASNYM.
Oficer kawalerii w randze podporucznika i porucznika powinien posiadać w czasach pokojowych dwa konie; obydwa dobrze ujeżdżone i pewne w służbie:
1. Szarżera otrzymanego od Rządu, którego wybiera wyłoniona ad hoc komisja pułkowa wśród 4-ro lub 5-cioletnich koni służbowych pułku lub brygady.
Koń taki po czterech latach winien przechodzić na własność oficera, a na jego miejsce znów oficer dostaje nowego szarżera.
2. Własnego konia, kupionego za swoje pieniądze, ale także za poradą doświadczonych i bezinteresownych koniarzy wojskowych lub cywilnych, który również musi odpowiadać wszelkim potrzebom służby.

Utrzymanie, obrok etc. na te dwa konie daje pułk. […] szarżer musi być twardy, odporny, szybki, a zatem szlachetny, ale przy tym kościsty model konia o wyraźnym typie wierzchowym (dużo łopatki i szyi, kłąb, głębokość w okolicy popręgu). Uroda u nas tak poszukiwana jest drugorzędnym atrybutem, natomiast absolutne zdrowie, mianowicie cztery zdrowe nogi — pierwszorzędnym i koniecznym warunkiem. Prędzej można przebaczyć niektóre błędy o ile nie szkodzą mechanizmowi ruchu — bo „idealnych” koni bez zarzutu jest niestety mało.
Co do urody konia, to odgrywa ona u nas w Polsce oczywiście za wielką rolę przy ocenie. Mały łeb, odsada ogona i ognisty temperament, tak u nas pożądane właściwości, które olśniewają na pierwszy rzut oka, mogą być tak samo atrybutami wierutnego gałgana. W Anglii nikt nie powie: ładny koń, tylko zawsze dobry koń. U nas inaczej. Przeważnie słyszy się o ładnym, ślicznym, paradnym i t.p. koniu. Nie zapominajmy o tem, że rasowość i szlachetność nie zawsze potrzebują iść w parze z urodą. Jak często widzimy konie pełnej krwi z ciężkiemi łbami, bez odsady ogona, ze spadzistym zadem, wystającemi biodrami — czasami o wprost ordynarnym wyglądzie, które wygrywają klasyczne wyścigi. Kilkunastu zwycięzców wielkiej Liverpool Steeplechase w Anglii było typowych pod tym względem. Ale nawet i araby o ordynarnym typie spotyka się czasami.

[…] Ale wracam do szarżera. Szczęśliwy ten oficer, który otrzymał dobrego, szlachetnego, odpornego szarżera. Taki koń pełni przez 4—5 lat ciężką służbę bez szwanku na zdrowiu i po tym czasie, o ile przejdzie na własność oficera, będzie jeszcze poszukiwanym towarem, bo koń, który 4 lata chodził we frontowej służbie, daje gwarancję odporności i jest, a przynajmniej powinien być, dobrze ujeżdżony. Dobrze ujeżdżonych koni jest jak dotąd w Polsce bardzo mało a popyt na nie duży.” (“Konie oficrskie w armji”, Stefan hr. Sumiński, Toruń 1930)

Comments are closed.