Władysław hrabia Zamoyski

Szanowny Panie Prezydencie!
Bardzo Pana proszę, niech Pan przestanie udowadniać, że nie jest Pan wielbłądem. Nie trzeba! Pani Walentynowicz, Gwiazdowie - oni wpisali się w polską tradycję zawiści. Do dziś polski chłop rzadziej modli się o to, by Bóg dał mu krowę, niż żeby zdechła krowa sąsiada.
Faktu, że jest Pan znany na całym świecie, jako jeden z trzech wielkich współczesnych (Pan, Jan Paweł II i Miłosz), tacy niespełnieni ludzie jak oni nie zniosą.
Dlatego bardzo proszę się nie poniżać, dowodzeniem swej uczciwości. Ja Panu wierzę, a oni nigdy nie zmieną zdania, choćby wyrosły Panu skrzydła. Nawet jak zamieści Pan w Internecie całą teczkę, Walentynowicz i Gwiazda powiedzą, że jedną kartkę, te najważniejszą, Pan ukrył.
Ja rozumiem, czym się Pan kieruje, umieszczając swoją teczkę w Internecie. Ale sądzę, że lepiej byłoby wzruszyć ramionami, jak zrobił to Kapusciński na wieść, ze jest na liście Wildsteina. Ta pyskówka szkodzi Polsce, ośmiesza ją, a wreszcie szkodzi Panu, bo pozwala głośno krzyczeć pana zajadłym wrogom, co pokazała swoimi ostatnimi wypowiedziami pani Walentynowicz. Ona i tak wie swoje, jak Gwiazda, jak inni, których kole w oczy Pana sława.
Dlatego proszę raz jeszcze: niech pan przestanie dowodzić, że nie jest wielbłądem. Ma Pan poczesne miejsce w polskiej historii, a także w historii światowej. Tego nie odbierze Pamu ludzka małostkowość i zawiść.
Z wyrazami szacuknu
didixi