Archive for the 'Malarstwo' Category
Król jest nagi czyli urlopowe czytanie na kolanie
Król jest nagi, powiedział Lem, gdy zapytano go o stan współczesnych sztuk wizualnych. A czytałam “Świat na krawędzi” zaraz po “Ostatniej Wieczerzy” Pawła Huelle. I tak się złożyło, że u obu pisarzy znalazłam dość podobne podejście do tzw. sztuki współczesnej. Huelle pokazuje w niej dwa przeciwstawne typy artystów: Mateusza, który uważa, że trzeba malować jak Tycjan i Inżyniera, który z obrazów pierwszego notorycznie robi brzytwą frędzelki, bo tak go strasznie mierzi malarstwo klasyczne, a uwielbia to, co w sztuce nazywa się action direct.
Cała powieść, dość rozbudowana i wielowątkowa, skupia się wokół pomysłu Mateusza, który chce namalować Ostatnią Wieczerzę, z udziałem swych przyjaciół z czasów młodości. Przyjaciele w niczym nie przypominają świętych apostołów, może bardziej podobni są wszyscy do Judasza. Akcja powieści umieszczona została w Polsce bliźniaków, gdzie kwitnie handel winem Monsignore i przemysł zaspokajania drogich potrzeb seksualnych, a pomysłowi hochsztaplerzy zbijają majątki na najrozmaitszych komercyjnych pielgrzymkach i zbiorowych medytacjach.
Obraz Mateusza kończy marnie, gdy dwunastu młodych w maskach gazowych strumieniami chemikaliów oblewa dzieło, a wszystko zostaje sfilmowane dwiema ukrytymi kamerami. Tzw. awangardycy przedstawiają film na Open Art of World podczas wystawy “Przekraczanie granic” i otrzymują za ten performance wyróżnienie. Malarz Mateusz ląduje w szpitalu z zawałem, a Inżynier - ojciec chrzestny akcji - chlubi się w gazecie: “Ci młodzi ludzie zostaną ukarani grzywną, lecz trzeba ich zrozumieć, ponieważ mamy, proszę państwa, do czynienia z walką prawdziwej, nowoczesnej sztuki z kiczem”. “Zuzanna Wiatrak, była solistka pantomimy, przed kamerami potwierdziła, że strata jest niewielka, skoro mieliśmy do czynienia z kiczem”. Inżynier triumfował, a prasa huczała od akademickich sporów na temat wyższości sztuki współczesnej nad klasycznymi bohomazami i wyższością awangardyków nad malarzami typu nieszczęsnego Mateusza.
To oczywiście tylko jeden z motywów książki, ten, który mi podpasował do mojej serii rozważań na temat upadku sztuk wizualnych. I znów wspominam, co powiedział Lem: “Mogę być po stokroć agnostykiem, i co pan jeszcze chce, ale jak czytam, że jakiś artysta wsadził krucyfiks do naczynia z moczem, to się wszystko we mnie burzy.” No cóż, w naszym kraju mieliśmy już nieraz dyskusje na ten temat - papież przywalony meteorytem, męskie genitalia rozwieszone na krzyżu. I ciągle ktoś protestował, że obraza uczuć religijnych, że świętokradztwo. Ale przecież tu nie chodzi wcale o uczucia religijne. Moja wiara nie ucierpi od takich performansów, bo w ogóle nie ma żadnej styczności między religią a tego rodzaju “sztuką”. Tu chodzi o estetykę i funkcję sztuki jako takiej. Jeśli nie ma ona nieść doznań estetycznych, a jedynie bulwersować - to OK, powiedzmy sobie, że żyjemy w epoce tabloidyzacji sztuki - i dawaj! I huzia na Józia! Jakie tu mamy pole do popisu! Członek w szklance, dziesięć uciętych palców, w tym jeden czarny, gruba baba na sedesie w action direct, tańczący nadzy starcy, płód króliczka miniaturki na talerzu, przyszpilony wykałaczką do ostrej papryczki, balon z powietrzem z poziomu trzeciego kopalni węgla kamiennego i fiolka z zapachem wody kolońskiej “Oddech Prałata”.
Tylko kto to ma kupować? Muzea? OK, zalegają takie “dzieła” podziemia wielu muzeów, od czasu do czasu ktoś je wygrzebuje, ociera z kurzu i pokazuje. Ale dla mnie to nie sztuka, tylko żerowanie na sensacji - ta sama choroba toczy zresztą dziennikarstwo. Na dziennikarskich sensacjach pasie się ego przeciętniaków, a na stabloidyzowanej sztuce rozkwita snobizm. Ale jeśli awangardycy liczą na to, że utrzymają się z dzieł sprzedawanych snobom, to się mylą - snobi w swoich domach mają na ścianach Kossaków i Wyczółkowskich.
I znów nikt nie ma odwagi zawołać: Ludzie, to nie jest sztuka. Król jest nagi!
Słowa kluczowe: Stanisław Lem, Paweł Huelle, Ostatnia Wieczerza, Świat na krawędzi, sztuka, malarstwo, snobizm, krytyka, Ostatnia wieczerza, action direct.
No to wracam do bloga - jedną nóżką na razie…
Urlop to wspaniała pora roku! Można czytać, można udawać, że cię nie ma w domu, można zgubić kapsel od obiektywu w jeziorze i się tym nie zdenerwować… Można zapomnieć brać leki na ciśnienie i z 200/105 latać jak mały Kaziu po piwku, nawet nie wiedząc, że żyłki napięte na maksa i lada chwila a pękną… Uwielbiam urlop, zwłaszcza dlatego, że mogę czytać, a nie muszę pisać…
No i jak tak sobie czytałam ostatnio, to okazało się, że moje niemodne poglądy na sztukę i poezję dzieli jeszcze co najmniej dwóch pisarzy. Jeden co prawda niedawno umarł, ale drugi jest moim rówieśnikiem i jest szansa, że lepiej dba o swoje ciśnienie niż ja i pociągnie jeszcze co najmniej tyle, co ten pierwszy, co już umarł…
Ja wiem, że to trochę skomplikowane, ale rzecz jest prosta - pierwszy to Lem, a drugi to Paweł Huelle. Lema sobie poczytałam w formie wywiadów Fiałkowskiego (Świat na krawędzi), Huelle ubawił mnie i zamyślił Ostatnią wieczerzą.
Miło tak czytać i obserwować, że są ludzie, co nie boją się mówić “król jest nagi”, może nie krzyczą, ale ze wstydem zerkają spod oka, równie zdziwieni jak ja, że król paraduje na golasa i nikt mu tego nie chce powiedzieć.
W rozmowie ósmej Lem mówi o upadku sztuk wizualnych: “Mówiło się kiedyś o dwóch szkołach we francuskim malarstwie: crachage spontané i crachage dirigé. Malarz brał farbę w usta i pluł na płótno; robił to albo na ślepo, z zamkniętymi oczami, o to było spontané, albo celując w jakiś punkt, i to było dirigé.” Pamiętam ostatnią, czy przedostatnią wystawę dyplomów w warszawskiej ASP - chodziliśmy z mężem i zastanawialiśmy się, kto zwariował, czy my - czy dyplomanci. Na palcach jednej ręki mogliśmy policzyć rzeczy wartościowe. A przecież nie jesteśmy takimi strasznymi laikami. Na szczęście wiek pozwala mi już marudzić - więc wołam: Król jest nagi! I wy chcecie, żeby was kupowano?
Czy to wielkie prześcieradło w odbite czerwone dłonie
jest dziełem, które ma zawisnąć w moim salonie?
Lem mówi: “Martwi mnie, że ludy świata nie protestują przeciw głupstwu. Widać z tego, że nie ma granicy snobizmu. Jak się ludziom wmówi, że kamienie obrobione nurtem rzecznym w Rabie są wybitnymi dziełami sztuki, bo je wystawiono w galerii, to uważają, że trzeba to uszanować i kamieniami się zachwycać: chodzą i oglądają.” “Kiedyś w Berlinie poszedłem na wystawę zatytułowaną Nad wodą. Stało sobie koło dwustu plastikowych wiader pełnych wody, i to była właśnie ta wystawa.”
Nic dodać, nic ująć. Lema będzie mi brakować… Na szczęście napisał tyle, tyle jest też z nim wywiadów. Niech żyje urlop, najpiękniejsza pora roku. Wrócę do tej tematyki w następnych postach.
Słowa kluczowe: Stanisław Lem, Świat na krawędzi, sztuka, malarstwo, snobizm, wywiad, krytyka, Ostatnia wieczerza, crachage spontané, crachage dirigé.
Wystawa Alfonsa Muchy w Warszawie
Alfons Mucha - malarz i ilustrator czeski, ur. w 1860 r. na Morawach. Studiował malarstwo w Pradze i Monachium. Ok. 1900 r. osiadł w Paryżu, gdzie brał żywy udział w malarskim ruchu modernistycznym.
Zasłynął jako ilustrator, dekorator i twórca oryginalnych afiszy, w tym teatralnych, np. z Heleną Modrzejewską. Wtedy też stworzył wzornik przedmiotów codziennego użytku, jak sztućce, listy, karty menu, który miał pokazać, że secesję można zastosować do wszystkich dziedzin życia. Eksponaty z tej kolekcji można znaleźć na parterze. Naprawdę warto!
Ilustrował cykl nowel Anatola France’a pod tyt. „Clio”. W 1910 r. wrócił do Czechosłowacji, gdzie poświęcił się malarstwu historycznemu. Ten okres jego działalności twórczej jest mniej znany (i moim zdaniem mniej strawny). Obrazy z tego okresu są wystawione na piętrze.
W 1928 r. wystawił w Pradze szereg obrazów p. t. „Epopeja słowiańska”, w której przedstawia najważniejsze epizody historii Słowian. Na wystawie można zobaczyć kilka obrazów z tego cyklu, w tym “Pieśń Bohemii”, która moim zdaniem zatrąca o kicz.





Akwaforta
akwaforta - z łac. aqua fortis, (kwas azotowy) sztych, rytowany przy pomocy trawienia kwasem azotowym, skąd nazwa spolszczona: kwasoryt. Wynalazek przypisuje się Dürerowi lub szkole jego rytowniczej z 1466 r. Najstarszą odbitką znaną akwafortową jest sztych Wacława z Ołomuńca z datą 1496.
Traktowanie płyt kwasem zapożyczone zostało od płatnerzy, stosujących trawienie na klingach i zbrojach zdobnych rysunkiem. Technika akwaforty polega na pokryciu płyty miedzianej warstwą werniksu odpornego na kwas; na otrzymanej powierzchni ostrą iglicą wykonuje się rysunek, dochodzący do płyty, lecz nie zagłębiony w miedzi. Tak przygotowaną pracę poddaje się działaniu kwasu, który trawi w metalu miejsca obnażone igłą z werniksu. Wreszcie usuwa się werniks i otrzymuje się odbitkę jak z ręcznego miedziorytu. Oryginał daje 200 dobrych i 100 niezłych odbitek. Liczbę tę wielokrotnie zwiększa pokrycie płyty cienką powłoką stalową w kąpieli galwanicznej, stosowane dopiero od XIX w. Dlatego cena akwafort od tego czasu znacznie spadła.
Odmianą akwaforty jest akwatinta i mezotinta. Do najsłynniejszych kwasorytników należą: J. Callot, autor „Caprici”, pierwszy wybitny akwaforcista oraz M. Parmegiano, współzawodnik poprzedniego, uważany niesłusznie za wynalazcę akwaforty. Dalej P. Soutman, Guido Reni, Salvator Rosa, Goud, Hollar, A. van Dyck, William Hogarth, A. van de Velde, Van Ostade, Cornelius Dusart, Francois Boucher, Antoine Watteau. Najpotężniejszym był Rembrandt. Z późniejszych: D. Chodowiecki, C. F. Gaillard, Piwarski, Max Klinger, F. Rops, Zorn, Marc Chagall, Pablo Picasso, Taras Szewczenko; Polacy: Redlich, Jabłczyński, Wyczołkowski, Mondral, Stankiewiczówna Daniel Chodowiecki, Jan Piotr Norblin, Michał Płoński, Leon Wyczółkowski, Józef Mehoffer, Józef Pankiewicz, Wojciech Weiss, Magdalena Gintowt-Juchniewicz, Tadeusz Michał Siara.; i inni.
akwatinta - odmiana kwasorytu wynaleziona ok. 1768 r. Rysunek igłą, jak przy akwaforcie, lecz nałożony na czystej płycie miedzianej, nie pokrytej werniksem. Następnie obraz przysypuje się proszkiem kalafonii, przez co powstają cienie; wreszcie trawimy płytę kilkakrotnie, stopniując głębię kolejnym werniksowaniem planów dociągniętych już do właściwego tonu. Akwatinta daje bogatą skalę kontrastów, ma pewne analogie do akwareli i stosowana bywa przede wszystkiem do pejzaży. Najważniejsi artyści, uprawiający akwatintę: J. C. Francois, J. B. Leprince, Ploos van Amstel, Francesco Goya, Pond i C. Knapton.
mezzotinto - w malarstwie oznacza półton, łączący światło i cień, lub przejście pomiędzy dwoma łagodnie łączącymi się barwami. Od tego pochodzi mezotinta - technika rytownicza, która polega na tym, że płycie miedziorytniczej nadaje się odpowiednim narzędziem chropowatą powierzchnię, na której miejsca jasne obrazu rytowanego wygładza się skrobaczem i poleruje.
Keywords: malarstwo sztuka techniki malarskie sztych metal sztuce odbitki bw
Wystawa: Paryż - portret miasta
Wystawa w warszawskiej Królikarni, w dniach 15 maja - 1 lipca. Wystawa malarstwa Polaków malujących na pocz. XX wieku w Paryżu. Portret miasta - dość dosłowny. Niestety, wystawa mało ciekawa dla miłośników malarstwa sensu stricte. Obrazów olejnych mało - i z dolnej półki. Za to dużo akwafort, akwatinty - te owszem - ciekawe.


Teresa Roszkowska, “Kawiarnia” - detal, 1931

Karol Mondral, Wieża zegarowa w Paryżu, 1914

Maksymilian Feuerring, Uliczka w Paryżu
olej na płótnie

Jedna ze wspaniałych fotografii na całą ścianę, detal
(Fotografie podobały mi się najbardziej)
Keywords: warszawa malarstwo wystawa królikarnia muzeum dunikowskiego obrazy akwaforty paryż początek xx wieku malarze



