Bezmiar niesprawiedliwości

“- Przed wojną stary Piesiewicz był sędzią w Sądzie Okręgowym w Siedlcach. Opowiadał mi, jak pewnego razu sądził w skomplikowanej sprawie o zabójstwo. Trzeci dzień procesu, piątek. Przemawia oskarżyciel. Mija jedna godzina, druga i kolejna, a końca wystąpienia nie widać. Sędzia Piesiewicz wierci się niespokojnie i co chwila spogląda na zegarek. Dochodzi trzecia. Pod gmachem czeka już pewnie dorożka. Ma go zawieźć na stację kolejową, a dalej pociągiem do Warszawy, na premierę teatralną. Prokurator wreszcie kończy, ale teraz kolej na stronę przeciwną. “Udzielam głosu obrońcy”- ogłasza z rezygnacją w głosie sędzia Piesiewicz.
“Wobec wyników przewodu sądowego proszę o uniewinnienie” – mówi tylko obrońca.
“Ha, mołodiec!” – wykrzykuje sędzia Piesiewicz. Sąd udaje się na naradę i ledwie po chwili ogłasza werdykt: “Niewinny!”. Sędzia pędem zbiega do dorożki, woźnica pogania konie i wieczór w teatrze zostaje uratowany. – tę anegdotę opowiedział mecenas Tadeusz de Virion. (źródło)
Zabawne? Zależy jak na to spojrzeć. Akurat premiera teatralna […]


Zrodlo informacji
Oryginalny artykul na:
http://laudate44.wordpress.com/2010/02/16/bezmiar-niesprawiedliwosci/

Comments are closed.