Z pamiętnika Franciszka Karpińskiego
Z drugim przyjacielem moim, Malickim, raz przyjaźń mi moja na złe wyszła. W kościele podczas nabożeństwa stojąc - my, niższe klasy, jak zwyczaj, w szeregach przed ławkami - w dzień jakiś świąteczny, mając obok przyjaciela mego Malickiego, podczas kazania śmieliśmy się i łokciami drugich koło nas potrącali. Ojciec mój, niespodziewanie dla mnie przybywszy na nabożeństwo, widział z ławek nieprzyzwoitą w kościele swawolę moją i zaszedłszy z tyłu za mną, ciężki mi wyciął policzek, mówiąc głośno: “Złego i w kościele biją”, a potem, do swojej ławki poszedłszy, spokojnie kazania słuchał.
F. Karpiński, Historia mego wieku i ludzi, z którymi żyłem. Warszawa 1987, s. 33-34.